Historia o dwóch żabkach

Były kiedyś dwie żabki, które wpadły do naczynia pełnego śmietany. Od razu zdały sobie sprawę ze swej krytycznej sytuacji. Niemożliwością było bowiem utrzymanie się dłuższy czas na powierzchni tej gęstej masy. Czuły się jak na ruchomych piaskach lub w grząskim bagnie.

Początkowo dwie żabki przebierały w śmietanie łapkami, aby dotrzeć do brzegów naczynia, lecz udawało im się jedynie pluskać niemal w miejscu i zaraz potem tonęły. Czuły, że coraz trudniej wyjść na powierzchnię, bo zwyczajnie zaczynało brakować im już sił.
Jedna z nich powiedziała:
— Już dłużej nie mogę. Stąd nie ma wyjścia. W tej substancji nie da się pływać. Ponieważ i tak umrę, nie będę przedłużać mego cierpienia. Nie ma sensu daremne zużywać sił, jeśli i tak umrzemy z wyczerpania.
Powiedziawszy to, przestała przebierać łapkami i utonęła.
Druga żabka, bardziej wytrwała bądź bardziej uparta, powiedziała:
— Pomimo, że nie ma stąd wyjścia, to i tak będę walczyć. Będę się starać do ostatniego tchu. Nie mam zamiaru umierać ani o sekundę wcześniej od zapisanej mi godziny. Chcę żyć tak długo, jak to tylko możliwe!
Mijała godzina za godziną, a ona przebierała łapkami i chlapała ciągle w tym samym miejscu.

Można by powiedzieć: „biedactwo”, albo: „nie ma szans”, a może: „szkoda jej sił”. No tak, można by tak rzec …

Lecz nagle, stała się rzecz niebywała…

Od ciągłego chlapania i ubijania łapkami, wstrząsania i trzepania, ze śmietany zrobiło się … masło.

Zdziwiona żabka ślizgając się, jak po lodzie, dotarła wreszcie do brzegu naczynia, a stamtąd łatwo już wyszła i rechocząc, radośnie wróciła do swojego domu.

Zaczerpnięto z Internetu. Autor nieznany.

Ciekawa jestem, jaka mądrość płynie dla Ciebie z tej bajki?
Ciekawa jestem, co chcesz zabrać z tej opowieści dla siebie?
Napisz proszę krótki komentarz, będę Ci niezmiernie wdzięczna.