Dawno nie zapraszałam Was do żadnego ćwiczenia, a ponieważ jestem w trakcie procesu coachingowego z jednym z klientów i pojawił nam się temat przekonań, które często mają wpływ na nasze życie, to dziś zapraszam wszystkich do poprzyglądania się swoim przekonaniom ograniczającym.

Dla przypomnienia czym są przekonania?

To takie nasze opinie, stanowiska w jakiejś sprawie, które wykształciły się w nas przez przeżyte w trakcie naszego życia emocje. To także takie nasze myśli i wyobrażenia, które powstały poprzez własne doświadczenia czy zdarzenia, zarówno te dobre, jak i te, o ktorych nie chcemy pamiętać. I wreszcie to również rodzaje poglądów czy ocen, a czasem wyobrażeń na temat jakieś sprawy, które nabyliśmy w procesie wychowania. Są to często stwierdzenia, w które bardzo głęboko wierzymy, i które w dużym stopniu wpływają tym samym na nasze zachowanie. Często ich sobie nie uświadamiamy, choć tkwią w nas głęboko i „podpowiadają na ucho”, jak ocenić daną sytuację, osobę lub jakie podjąć działanie. Jak już pewnie domyślacie się lub wiecie, te przekonania mogą zarówno wspierać nasze działania, jak i uporczywie przeszkadzać. Wszystko tak naprawdę zależy od ich treści i kontekstu, w którym z nich korzystamy.

Wejrzyjmy zatem dzisiaj w siebie i przyjrzyjmy się przekonaniom ograniczającym nas i nasze działanie. Poeksplorujmy je.

Usiądźcie wygodnie. Przyjrzycie się wszystkim zdjęciom na górze tego wpisu i wybierzcie jedno obrazujące Waszym zdaniem przekonanie, które w jakiś sposób Was blokuje. Was lub Wasze działania. Nie śpieszcie się, nikt Was nie pogania.

Gdy już macie to jedno zdjęcie, przypatrzcie się wszystkim szczegółom, kolorom. Być może uda Ci się odnaleźć na zdjęciu także zapachy i opowiedzcie sobie, co tak naprawdę na nim widzicie? Co przykuło Waszą szczególną uwagę? Postaci? Przedmioty? Przyroda? Co to jest? Jak to nazwiecie?

Gdy już macie to jedno zdjęcie, przypatrzcie się wszystkim szczegółom, kolorom. Być może uda Ci się odnaleźć na zdjęciu także zapachy i opowiedzcie sobie, co tak naprawdę na nim widzicie? Co i jak czujecie? Co przykuło Waszą szczególną uwagę? Postaci? Przedmioty? Przyroda? Co to jest? Jak to nazwiecie?

Jak już zakończycie przyglądanie się, nazwiecie – nienazwane, to napiszcie do mnie lub pozostawcie pod wpisem komentarz, a ja odkryję Wam drugą stronę wybranego przez Was zdjęcia.

Ta druga strona będzie jednocześnie drugą częścią ćwiczenia. Przypatrzcie się w kolejnym kroku odkrytemu rysunkowi i zastanówcie się – jakie rozwiązanie dostrzegacie, co Wam ten konkretny rysunek podpowiada? …

Jak już macie kolejną odpowiedź, to zapraszam na trzecią i ostatnią część ćwiczenia. Do wybranych przez Was zdjęć i rysunków dodaję Wam także jeden zasób, który posiadacie w sobie, i który możecie wykorzystać, by rozprawić się z tym konkretnym przekonaniem ograniczającym. Do tego dorzucam również pytanie, na które poszukajcie odpowiedzi. 🙂 <3

Mam nadzieję, że dobrze było uświadomić sobie, że tak naprawdę „hamulcowym” dla nas samych – jesteśmy my sami. Wierzę też, że przyjemnie jest dowiedzieć się, jaki potencjał w nas samych drzemie, i że trzeba go jedynie uruchomić. Swoją drogą ciekawa jestem Waszych przemyśleń i refleksji. 🙂 <3

A teraz na zakończenie przeczytaj opowieść Bucaya „Uwiązany słoń”.

„ (…)

– Nie mogę – powiedziałem. – Nie mogę!

– Na pewno? – zapytał.

– Tak, bo to, czego najbardziej pragnę, to móc usiąść naprzeciw niej i powiedzieć to, co czuję … Ale wiem, że nie mogę.

Jorge usiadł a la Budda w jednym z tych okropnych niebieskich foteli w swoim gabinecie. Uśmiechnął się, popatrzył mi w oczy i ściszając głos, ilekroć chciał, abym uważnie go słuchał, powiedział:

– Pozwól, że ci opowiem…

I nie czekając na moją zgodę, Jorge zaczął opowiadać.

Kiedy byłem mały, uwielbiałem cyrk, a najbardziej w cyrku podobały mi się zwierzęta. Moją uwagę przyciągał zwłaszcza słoń, który – jak się później okazało – był także ulubieńcem innych dzieci. Podczas przedstawienia to ogromne stworzenie paradowało, prezentując swój niesamowity ciężar, rozmiar i siłę … Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię.

Jednakże kołek był tylko małym kawałkiem drewna, który tkwił w ziemi zaledwie kilka centymetrów. I chociaż łańcuch był mocny i gruby, wydawało mi się oczywiste, że zwierzę, które jest zdolne wyrwać drzewo z korzeniami, mogłoby z łatwością uwolnić się z kołka i uciec.

To oczywista tajemnica.

Co go trzyma w takim razie?

Czemu nie ucieka?

Kiedy miałem pięć czy sześć lat, wierzyłem jeszcze w mądrość dorosłych. Zapytałem więc jednego z nauczycieli, zapytałem ojca i wujka o tajemnicę słonia. Któryś z nich odpowiedział mi, że słoń nie uciekał, bo był tresowany. Wtedy zadałem oczywiste pytanie: „Jeśli jest tresowany, to dlaczego go przywiązują?”

Nie pamiętam, abym otrzymał jakąś logiczną odpowiedź. Z czasem zapomniałem o tajemnicy słonia i jego kołku, a powracało ono jedynie wtedy, kiedy spotykałem innych, którzy też kiedyś zadali sobie podobne pytanie.

Kilka lat temu odkryłem (na moje szczęście), że był ktoś wystarczająco mądry, aby znaleźć odpowiedź.

Słoń nie uciekał z cyrku, gdyż od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków.

Zamknąłem oczy i w wyobraźni ujrzałem dopiero co narodzonego i bezbronnego słonia, przywiązanego do kołka. Jestem przekonany, że słonik ciągnął, pchał i pocił się, próbując się uwolnić. I mimo że użył wszystkich swoich sił, nie udało mu się, ponieważ wtedy kołek był dla niego za solidny.

Wyobraziłem sobie, że zasypiał ze zmęczenia i że następnego dnia próbował znowu, i kolejnego dnia, i kolejnego … Aż nadszedł dzień, który odbił się strasznie na historii słonia, dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.

Ten potężny i silny słoń, którego widzimy w cyrku, nie ucieka, ponieważ biedaczysko nie wierzy, że może. Ma w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat. I najgorsze jest to, że nigdy więcej nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia. Nigdy, nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił …

– I tak to jest, Demián. Wszyscy przypominamy trochę słonia z cyrku – idziemy przez życie przywiązani do setki kołków, które odbierają nam wolność. Żyjemy w przekonaniu, że „nie możemy” wykonać wielu rzeczy, jedynie dlatego, że pewnego razu, dawno temu, kiedy byliśmy mali, podjęliśmy próbę, która zakończyła się niepowodzeniem. Wówczas zrobiliśmy to samo, co słoń, i zarejestrowaliśmy w naszej pamięci następującą wiadomość: NIE MOGĘ … NIE MOGĘ I NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ. Dorastaliśmy, nosząc w sobie zapisaną przez nas samych tę wiadomość, która sprawiła, że nigdy więcej nie spróbowaliśmy uwolnić się z kołka. Czasem, kiedy słyszymy kajdany i dźwięczymy łańcuchami, spoglądamy z ukosa na kołek i myślimy: NIE MOGĘ I NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ!!!

Jorge zrobił długą przerwę. Później podszedł, usiadł na podłodze naprzeciw mnie i kontynuował:

– To właśnie dzieje się z tobą, Demi. Żyjesz uwarunkowany wspomnieniem jakiegoś Demiána, który nie mógł, i który już nie istnieje. Twoim jedynym sposobem na to, aby dowiedzieć się, czy możesz to osiągnąć, jest spróbowanie od nowa, w co musisz włożyć całe twoje serce …

CAŁE TWOJE SERCE!”

No to do dzieła, bierzcie się do zmiany tych przekonań, które hamują Wasz postęp! Trzymam kciuki i jak zwykle bardzo proszę o pozostawienie komentarza lub przesłanie do mnie maila z autrefleksją. Będę wdzięczna 🙂 <3