O agresji, która mówi więcej o nadawcy niż odbiorcy.
Obserwuję ostatnio przestrzeń publiczną i niektóre komentarze pod merytorycznymi wpisami. Czasem przecieram oczy ze zdumienia. Agresja, nadinterpretacja, generalizacja, próba uderzenia w drugiego człowieka zamiast merytorycznej dyskusji…
Najbardziej uderza mnie to, że często robią to osoby na wysokich stanowiskach, liderzy, osoby zarządzające. Zastanawiam się wtedy, jak te osoby komunikują się ze swoimi pracownikami? Jak budują relacje, skoro w przestrzeni publicznej tak łatwo puszczają im hamulce?
Przypomina mi się historia o Samuraju, którą zapisałam kiedyś jako inspirację do moich warsztatów i sesji mentoringowych. To tekst, który często pomaga mi i moim klientom zrozumieć, że nie muszą brać udziału w każdej walce, do której są zapraszani.
Samuraj
„Niedaleko Tokio żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poświęcił się nauczaniu młodych. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika.
Pewnego wieczoru odwiedził go młody wojownik zupełnie pozbawiony skrupułów. Był on również znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekał na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzięki wyjątkowej bystrości umysłu oceniał popełnione przez niego błędy i przypuszczał nagły kontratak. Nigdy jeszcze nie przegrał żadnej walki. Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji.
Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela. Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony.
Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie zdołał odpowiedzieć na wyzwiska i prowokacje młokosa, spytali:
– Jak mogłeś znosić takie upokorzenia?
– Dlaczego nie podjąłeś ryzyka, nawet gdybyś miał przegrać tę walkę?
– Ty nawet nie wyciągnąłeś miecza i pokazałeś się nam jako tchórz.
– Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? – spytał spokojnym głosem samuraj.
– Do darczyńcy – opowiedzieli uczniowie.
– To samo dotyczy zawiści, złości i obelg – rzekł ich nauczyciel. – Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.”
Autor nieznany
Morał
Kiedy widzę agresywną komunikację u osób, także tych decyzyjnych, widzę wówczas samurajskiego młodego wojownika. Widzę kogoś, kto nosi w sobie ogromny ładunek zawiści i złości, niezaspokojonych potrzeb i szuka zwyczajnie miejsca, by go zostawić.
Jako Trener z szóstym zmysłem zawsze powtarzam, że to, jak komentujesz pracę innych, mówi o Tobie wszystko. To Ty jesteś właścicielem swoich słów i emocji, dopóki ktoś ich od Ciebie nie odbierze.
Liderzy bez zbroi wiedzą, że prawdziwy autorytet buduje się spokojem i brakiem zgody na wejście w cudzy chaos.
Mój apel na ten weekend
Zanim skomentujesz, zanim odpowiesz na zaczepkę, zanim „wyciągniesz miecz”, zapytaj siebie:
Czy ja naprawdę chcę przyjąć ten prezent? I co on mówi o osobie, która mi go daje?
Spokojnego i pełnego mądrych wyborów weekendu. <3


Najnowsze komentarze