Przeciążenie systemu
Są momenty, kiedy wydaje się, że codzienność pracy zaczyna mnie przytłaczać, a motywacja powoli gaśnie w blasku kolejnych deadline’ów i rutynowych obowiązków.
I wtedy z pomocą przychodzą te krótkie chwile oddechu – ulubiona muzyka, chwila zabawy, oddech pełną piersią i przestrzeń, która pozwala oczyścić myśli. W ostatnim czasie dla mnie takim przełomowym momentem był koncert Goodsmacka, który się odbył 27 marca w Gliwicach.
Wydarzenie, które pochłonęło mnie całkowicie
To było wydarzenie, które wciągnęło mnie jak wir w głębinach oceanu – ani śladu po brzegu rzeczywistości. To było jak wejście w labirynt bez wyjścia, gdzie każda ścieżka była tak fascynująca, że nie chciałam wracać, i to w przenośni i dosłownie. Od intensywnych rytmów, przez głośne riffy gitarowe, aż po energię publiczności, która w jednej chwili zamieniła się w jedną pulsującą masę. I właśnie tam, pomiędzy dźwiękami, odnalazłam coś, czego nie spodziewałem się znaleźć. Znalazłam całkowicie odświeżoną motywację i zupełnie nowy punkt widzenia na swoją pracę i obowiązki.
Przerwa, która regeneruje ciało i umysł
Dla mnie przeżywanie koncertu na żywo nie jest tylko rozrywką. To doświadczenie, które potrafi zresetować mi głowę, trochę tak jak resetuje się komputer. Obecność na wydarzeniu takim jak to – to moment, w którym pozwalam sobie na całkowite odłączenie się od codzienności i to na poziomie rzeczywistym i symbolicznym. W trakcie koncertu nie myślałam o mailach, które przyszły pod moją nieobecność czy scenariuszach szkoleniowych, które mam do zaprojektowania. Skupiłem się na muzyce, na intensywnym rytmie, na dźwiękach, które rezonowały gdzieś głęboko w środku ze mną, moimi odczuciami i emocjami. To był moment czystej, nieskażonej niczym obecności.
Jak do tego ma się nauka?
Co ciekawe, różne badania pokazują, że takie przerwy, szczególnie te, które angażują emocje i ruch, mają zbawienny wpływ na naszą kreatywność i nastawienie. Gdy poruszamy się w rytm muzyki, aktywujemy naszą prawą półkulę mózgu, odpowiedzialną za myślenie kreatywne i abstrakcyjne.
Dla mnie koncert Goodsmacka był właśnie takim ruchem – zarówno w sensie fizycznym, jak i mentalnym.
Oczyszczenie myśli = większa produktywność
Po koncercie wróciłam do pracy pełna zapału, nowej energii i z głową pełną pomysłów. Ta chwila oddechu była jak uderzenie świeżego powietrza, które oczyściło wszystkie zalegające wątpliwości i obawy. Rzeczy, które wcześniej wydawały się skomplikowane, nagle zaczęły układać się w jasne schematy, procesy, zadania i działania.
Okazuje się, że czasami takie właśnie krótkie oderwanie się od pracy – a nie ślepe wpatrywanie się w problem – pomaga znaleźć rozwiązania. Psychologia mówi o zjawisku “incubation effect” – gdy robimy coś zupełnie innego i pozwalamy myślom dryfować, nasz umysł pracuje w tle, przetwarzając problemy i generując świeże rozwiązania.
Energia i pozytywne nastawienie do działania
Po tym wieczorze z muzyką poczułam coś więcej niż tylko energię – poczułam, że chcę tworzyć i działać. I choć było to jedno wydarzenie w Arenie w Gliwicach, jeden zaledwie koncert pełen energii, szczególnie dla fanów hard rocka i post-grunge’u, na którym wystąpiły trzy zespoły: Drowning Pool, P.O.D. oraz gwiazda wieczoru Godsmack, gdzie podczas czterech zaledwie godzin, wysłuchaliśmy kilkudziesięciu piosenek, a pokazał mi, jak ważne są w pracy takie przerwy. Dzięki temu zrozumiałam, że praca to nie tylko zadania i obowiązki, ale też momenty, w których ładujemy nasze baterie po to, aby dzięki także innym pasjom czerpać inspirację i świeże spojrzenie.
I nie chodzi mi o to, aby co tydzień teraz biegać na koncert, ale aby znaleźć swoje własne chwile przerwy, które pozwalają złapać oddech. Dla jednych będzie to muzyka, dla innych sport czy spacer z ukochanym zwierzakiem, a jeszcze dla innych zatopienie się w ulubionym fotelu z książką. Każdy musi znaleźć swój „koncert Goodsmacka,” który tchnie w niego nową energię i motywację do działania.
Odpoczynek nie musi być dłuuugą przerwą
Jak pokazał mi koncert Goodsmacka – odpoczynek to nie strata czasu. Wręcz przeciwnie. To inwestycja w siebie, w swoją kreatywność i w efektywność własnej pracy.
Ten jeden wieczór w Gliwicach był dla mnie inspiracją i pozwolił przypomnieć sobie, dlaczego kocham to, co robię i jak ważne jest, aby w tym wszystkim znaleźć czas na siebie, dla siebie i swoich bliskich.
Więc następnym razem, gdy poczuję zmęczenie codziennością, znajdę chwilę na swoją wersję muzycznego resetu, do czego i Ciebie zachęcam.
Być może właśnie wtedy przyjdzie do mnie, do Ciebie ten brakujący pomysł, rozwiązanie lub po prostu chęć, by działać dalej.


Najnowsze komentarze