Sobota. List do siebie.

W poniedziałek zaprosiłam Cię do zadania sobie pytania: „Co zrobiłem dla siebie?” W środę do sprawdzenia, czy jesteś jeszcze obecny. W piątek do spojrzenia na siebie oczami zespołu.

Dziś jest sobota. Nie ma spotkań. Nie ma raportów. Nie ma presji. Jest cisza. Jest przestrzeń. Jesteś Ty.

To moment, w którym możesz, jeśli tylko zechcesz , napisać list do siebie. Nie jako lider. Jako człowiek.

Sobota to nie dzień podsumowań.

To dzień wdzięczności. Za to, co się udało. Za to, co się nie udało. Za to, czego się nauczyłeś, nawet jeśli było trudno. Sobota to dzień, który często traktujemy jako techniczne przejście między tygodniem pracy a niedzielnym odpoczynkiem. Ale może być czymś więcej. Może być momentem, w którym zatrzymasz się i zapytasz: „Kim byłem w tym tygodniu?”

Nie chodzi o to, co zrobiłeś. Chodzi o to, jak byłeś.

  • Czy byłeś obecny?
  • Czy słuchałeś uważnie?
  • Czy miałeś odwagę powiedzieć „nie wiem”?
  • Czy potrafiłeś podziękować – sobie i innym?

Napisz dziś list do siebie.

Nie musi być długi. Nie musi być piękny. Musi być prawdziwy.

Możesz zacząć tak:

„Dziękuję sobie za to, że mimo zmęczenia, pojawiłem się tam, gdzie ktoś mnie potrzebował.”

„Przepraszam siebie za to, że nie dałem sobie prawa do odpoczynku.”

„Obiecuję sobie, że w przyszłym tygodniu będę bardziej obecny, nie tylko dla innych, ale dla siebie.”

To nie jest ćwiczenie rozwojowe. To jest gest troski. Bo lider, który potrafi być dla siebie, potrafi też być dla innych. Nie z obowiązku, ale z wyboru. Mam nadzieję, że to wyciągnąłeś z tej podróży.

Sobota to dzień, w którym możesz się zatrzymać.

Nie po to, by coś poprawić. Po to, by zobaczyć siebie.

Nie jako managera. Nie jako stratega. Jako człowieka, który prowadzi innych przez swoją obecność, swoją wrażliwość, swoją prawdę.

Dziękuję, że byłeś w tej podróży. Nie po więcej efektywności. Po więcej sensu.

Kasia Książkiewicz



Postaw mi kawę na buycoffee.to