Lekcja z realizacji projektu na przykładzie koncertu w Tauron Arenie

Piątkowy koncert Disturbed i Megadetth w krakowskiej Tauron Arenie, dla mnie, praktyka w obszarze planowania strategicznego i oceny realizacji tych projektów, stanowi doskonałe studium przypadku.

Planowanie vs. realizacja

Z punktu widzenia planowania widowiska czyli wizualizacje, światła, scenografia, ognie, efekty wody i ognia, krzesło elektryczne, na którym była pozorowana egzekucja, cała energia zespołu, pod tym kątem projekt został zrealizowany na poziomie mistrzowskim. Energia obu zespołów, interakcja z publicznością i oprawa wizualna były na bardzo wysokim poziomie. Mogę śmiało powiedzieć, że był to produkt premium pod względem doświadczenia estetycznego i emocjonalnego. Tu osiągnięto kluczowy cel -> zaangażowanie i widowiskowość.

Czarny punkt realizacji – kontrola jakości dźwięku

Jednakże realizacja projektu w kluczowym aspekcie czyli akustyce i nagłośnieniu, napotkała na poważne przeszkody, które można ocenić jako poważny błąd w obszarze kontroli jakości.

Koncert rockowy, zwłaszcza metalowy, opiera się na krystalicznie czystym i potężnym brzmieniu. Ma być głośno, energetycznie, ale słyszalnie. Super nagłośnienie to dla tej muzyki jak woda dla sportowca, absolutna podstawa. Niestety, opinie wielu uczestników koncertu, w tym moje osobiste, wskazują, że dźwięk był:

  1. mętny i rozmyty -> brzmienie nie miało balansu, śpiew wokalisty jednego jak i drugiego zespołu zlewał się z muzyką, a szczegóły instrumentów, tak bardzo kluczowe dla metalu, były trudne do wyłapania.
  2. za głośny i nie czysty -> głośność była potężna, ale brakowało jej klarowności, przejrzystości, czystości. W metalu głośność bez czystości to szum, a nie moc. I to mi osobiście przeszkadzało w odbiorze. Tym bardziej, że na koncercie Megadeth byłam z 14 lat temu i to miała być taka podróż sentymentalna, a na Disturbed, byłam pierwszy raz w życiu.

Analiza trenerska

W kontekście trenerskim i biznesowym, gdzie oceniałabym skuteczność i wykonanie zadania, nazwałabym to błędem wykonawczym. Nawet najlepszy plan widowiskowy (marketing, oprawa, setlista) upada, gdy podstawowy element realizacji czyli dźwięk zawodzi. To tak, jakby drużyna zaprezentowała się spektakularnie w rozgrzewce, ale zawiodła w fundamentalnym elemencie gry.

Lekcja – ryzyko i planowanie awaryjne

Organizator i ekipa techniczna powinni byli uwzględnić wysokie ryzyko związane z akustyką hali. Wymagało to planowania awaryjnego i dodatkowego, skrupulatnego dostrajania systemu dla każdego sektora, ponieważ moi przyjaciele, którzy byli pod samą sceną mówili, że nie mieli tego problemu co osoby siedzące na trybunach.

I teraz pojawia się w mojej głowie pytanie biznesowe:

Czy poświęcono wystarczająco dużo czasu i środków na optymalizację nagłośnienia w kontekście specyficznej akustyki hali?

A wniosek, który mi się nasuwa z tego case study:

Spektakularna oprawa wizualna, choć generuje efekt wow i pozytywny odbiór “produktu”, nie może maskować fundamentalnych braków w jakości rdzenia tego produktu, a w tym przypadku, jakości dźwięku.

Focus na brand experience

Zauważcie, że pod kątem strategii event brandingu i maksymalizacji efektu WOW, ta realizacja była sukcesem. Dostarczenie immersyjnego doświadczenia czyli tego zanurzania użytkownika w bardzo specyficznym środowisku, który zaangażował wiele naszych zmysłów i wywołał poczucie bycia częścią tej fantastycznej rzeczywistości, było absolutnym priorytetem, a ten cel w mojej opinii osiągnięto z pełną mocą.

Każdy element sceniczny, od skrupulatnie zaplanowanych wizualizacji , przez spektakularną choreografię świateł i pirotechniki, aż po kontrowersyjną, ale angażującą scenografię narracyjną jak symulowana egzekucja, przyczynił się do stworzenia unikalnej wartości dodanej.

Widowisko było nie tylko koncertem, było produktem emocjonalnym premium. Energetyczne wykonanie obu zespołów zagwarantowało głębokie zaangażowanie publiczności, co jest kluczowym miernikiem sukcesu w budowaniu lojalności marki eventowej, więc ten wizualny storytelling zrealizowano na poziomie wzorcowym.

Podsumowanie

Koncert był fenomenalnym widowiskiem i to jest nasza realizacja celu wizualnego przy jednoczesnym organizacyjnym wyzwaniu, jakim jest nieudana realizacja celu akustycznego. W skali szkolnej, widowisko na 6, nagłośnienie na słabiutkie 3. To jasny sygnał, że w zarządzaniu projektami eventowymi, jakość techniczna musi być traktowana priorytetowo, nawet ponad najbardziej błyskotliwą oprawą wizualną. W końcu, na koncert idziemy słuchać, a nie tylko oglądać.

A Wy jakie macie doświadczenia z projektami, w których jeden kluczowy cel np. jakość dźwięku czy produktu, mimo spektakularnej oprawy wizualnej marketingu, show, nie został zrealizowany?

Jakich narzędzi monitorowania używacie, by upewnić się, że te “słabiutkie trójki” nie prześlizgną się do końcowego raportu z realizacji projektu?



Postaw mi kawę na buycoffee.to