Historia o osiołku, która dzieje się na naszych oczach – w pracy, w życiu, na social mediach

Ostatnio znów uderzyła mnie jedna refleksja. Jak bardzo boimy się podjąć działanie, które może przynieść nam sukces, tylko dlatego, że czujemy na sobie nieustanną presję oceny i krytyki. Obserwuję, że ten lęk, ten wewnętrzny paraliż, jest wynikiem toksycznego klimatu, który sami tworzymy w domach, w firmach, a nawet w przestrzeniach, które miały być bezpieczne, jak grupy wsparcia czy platformy zawodowe.

Paraliż potencjału

To trochę jak wybór między piekłem a niebem. Piekłem jest pozostanie w stagnacji, by uniknąć krytyki. Niebem jest uwolnienie swojego potencjału, mimo szumu i osądów z zewnątrz.

Zacznijmy od bajki, która ma kilkaset lat, ale idealnie opisuje naszą współczesną pułapkę.

Historia starego człowieka, chłopca i osła

“Pewien starzec i jego wnuk udawali się na jarmark. Prowadzili osła. Wkrótce minęli grupę dziewcząt, które zaczęły się śmiać.

Spójrzcie na tych głupców! – zawołała jedna. – Mają osła, a idą pieszo!

Starzec, nie chcąc być wyśmiewanym, posadził chłopca na ośle i ruszyli dalej.

Wkrótce minęli grupę starszych mężczyzn. Jeden z nich powiedział:

Wstydź się! Młody i silny siedzi, a stary i słaby idzie pieszo.

Starzec szybko zdjął chłopca z osła i sam wsiadł. Idąc dalej, minęli kobietę z dzieckiem.

O, jak okropnie! – jęknęła kobieta. – Stary drągal siedzi wygodnie, a biedne dziecko musi iść obok!

Zrezygnowany starzec posadził chłopca przed sobą i obaj usiedli na ośle.

Niedługo potem minęli rolnika, który krzyknął:

Wy okrutnicy! Przecież ten osioł się zaraz załamie! Nie widzicie, że jest zbyt obciążony?!

Starzec i chłopiec zeszli z osła. Po krótkiej naradzie postanowili wziąć kij, przywiązać do niego osła za nogi i nieść go. Ludzie na jarmarku, widząc ten absurdalny widok, wybuchnęli gromkim śmiechem. Osioł, przerażony hałasem, szarpnął się, wpadł do rzeki i utonął.

Starzec ze łzami w oczach powiedział:

Pamiętaj, synu, jeśli starasz się zadowolić wszystkich, stracisz osła i zginiesz ty sam.”

Bajka znaleziona w Internecie, a autor bajki nieznany

Nowoczesne odsłony nieszczęsnego osiołka

Jak widać, osioł, symbol naszego potencjału, pomysłu lub projektu, umiera zawsze wtedy, gdy próbujemy dostosować się do każdej zewnętrznej opinii. Tragiczne jest to, że współczesna kultura, zwłaszcza w środowiskach, które powinny wspierać, nakłania nas do ciągłego noszenia naszego osiołka na własnych plecach.

1. W relacjach i życiu prywatnym

Często rezygnujemy z własnych pasji lub planów życiowych, bo obawiamy się, że ktoś z rodziny uzna to za głupotę, jak w pierwszej scenie bajki. Nie idziemy na studia podyplomowe, bo przecież już za starzy jesteśmy – dokładnie, jak w drugiej scenie. Podporządkowujemy się sprzecznym oczekiwaniom, a nasz osiołek czyli nasza autentyczność, ostatecznie ląduje w rzece, zagłuszona krytyką.

2. W środowisku firmowym i biznesie

To jest poligon, na którym wiecznie trwa turniej wytykania kto ile umie i kto co ma do powiedzenia. Kiedy przedstawiasz innowacyjny pomysł, to jedni mówią: „To zbyt ryzykowne, stracimy osła!” Drudzy: „To zbyt zachowawcze, idź pieszo, bo osioł jest tylko dla starych wyjadaczy!” W rezultacie, zamiast realizować swój własny pomysł – iść z osłem, tracisz czas na udowadnianie swojej wartości, a pomysł umiera, bo nie był wystarczająco wyważony dla wszystkich decydentów.

3. Grupy wsparcia i rozwojowe

Teoretycznie to bezpieczne przystanie. Jednak i tutaj potrafi wkraść się toksyczna mentalność wyższości. Ludzie, którzy już mają pewne doświadczenie, zamiast wspierać, krytykują proces i drogę innych. Pokazują, jak bardzo potrafią coś zrobić, zamiast zainspirować do próby. Zamiast karmić, wytykają, że Twoja łyżka jest zbyt długa (jak we wpisie – https://katarzynaksiazkiewicz.pl/pieklo-dlugich-lyzek/).

4. Na Platformach takich jak LinkedIn

To doskonały przykład współczesnego jarmarku. Wrzucasz post, chcesz podzielić się wartościową wiedzą (wyprowadzasz osła). Natychmiast pojawiają się eksperci, którzy:

  • krytykują Twoją metodologię.
  • wyśmiewają język lub formę.
  • sprowadzają Twój sukces do zwykłego szczęścia.

Osoby, które mają naprawdę dużo do zaoferowania, są tym stale paraliżowane. Obawa przed tą nieustanną oceną powstrzymuje je od publikacji, od wystąpień, od dzielenia się. To jest właśnie ten wybór między metaforycznie użytym przeze mnie piekłem a niebem.

Paraliż ograniczenia – piekło vs. niebo

Piekło to stan, w którym lęk przed krytyką zewnętrzną czyli te głosy z tłumu, staje się Twoim wewnętrznym krytykiem. Zaczynasz rezygnować z osła czyli swojego potencjału, zanim ktokolwiek zdąży Cię skrytykować, bo próbujesz zadowolić wszystkich. Stajesz w miejscu.

Niebo to stan, w którym akceptujesz, że Twoje działanie zawsze wywoła reakcje i to zarówno wsparcie, jak i krytykę. Wybierasz płynięcie dalej. Pamiętasz lekcję starca: “Nie da się zadowolić wszystkich, a próba ta zawsze kończy się utratą siebie i swojego celu.”

Jak uratować swojego osła?

  1. Zdefiniuj swoje „Dlaczego”. Jeśli wiesz, dlaczego coś robisz – Twój cel, krytyka staje się jedynie informacją zwrotną, a nie wyrokiem.
  2. Akceptuj sprzeczność. Zawsze znajdą się osoby, które powiedzą, że idziesz pieszo i te, które powiedzą, że za mocno obciążasz innych. Zaufaj własnej intuicji i własnemu planowi.
  3. Filtr – Kogo słuchać? Słuchaj krytyki tylko od tych, którzy sami mają sukcesy w dziedzinie, w której próbujesz działać, którzy pokazują, jak sami upadali i wznosili się i przede wszystkim od tych, którzy podają Ci rękę, a nie wytykają błędy.

Nie pozwól, aby strach przed tłumem zmusił Cię do noszenia swojego talentu na własnych plecach.

Refleksja

Jakiego osiołka (projekt, pomysł, talent) dziś ocalisz, ignorując głosy tych, którzy nigdy sami nie poszli na jarmark?


Postaw mi kawę na buycoffee.to