Dlaczego w rozwoju ludzi siła to za mało?

W świecie biznesu, gdzie liczy się efektywność, ROI i szybkość, często wpadamy w pułapkę myślenia, że ludzi można udoskonalić za pomocą procesów. Jako Architekt Rozwoju, pracując z liderami i ich zespołami, widzę jednak wyraźną granicę, której nie przekroczy żadna, nawet najlepiej zaprojektowana strategia szkoleniowa. Tą granicą jest wewnętrzna gotowość.

Dziś chcę porozmawiać o dwóch modelach rozwoju:

Push czyli pchanie

oraz Pull czyli przyciąganie.

I o tym, dlaczego tylko jeden z tych modeli buduje trwałą zmianę.

Mechanizm Push czyli rozwój jako zadanie do odrobienia

Model Push to sytuacja, w której rozwój jest narzucony z zewnątrz. To firma decyduje, że manager „powinien” przejść coaching, a zespół „musi” nauczyć się empatii. Intencje organizacji są zazwyczaj dobre, ale efekt bywa odwrotny do zamierzonego.

Kiedy „popychamy” kogoś do rozwoju, kto nie czuje takiej potrzeby, spotykamy się z oporem materii. Ten opór rzadko jest otwartym buntem. Częściej przybiera formy subtelne, ale niezwykle skuteczne:

  • Postawa „ja to już wiem” i mentalne zamknięcie się na nowe perspektywy.
  • Pasywna obecność i fizyczne uczestnictwo w procesie, przy jednoczesnym emocjonalnym dystansie.
  • Zbroja kompetencyjna czyli Liderzy wyznaczeni do pracy nad sobą często boją się, że przyznanie się do obszarów do poprawy osłabi ich autorytet.

Pchanie sznurka nie sprawi, że będzie on prosty, on po prostu zacznie się plątać. Podobnie jest z ludźmi. Przymusowy rozwój rodzi frustrację, a energia lidera zamiast na zmianę, idzie na budowanie murów obronnych.

Mechanizm Pull czyli siła autentycznego apetytu

Zupełnie inaczej wygląda proces, który nazywa się Pull. Tu siłą napędową jest pociąg do wiedzy i ciekawość. To moment, w którym lider sam dostrzega, że stare metody przestały działać, a jego intuicja podpowiada mu, że pod powierzchnią problemów operacyjnych kryje się coś głębszego – potrzeba zmiany tożsamościowej.

Osoby, które same szukają wsparcia, charakteryzują się czymś, co ja roboczo nazywam „intelektualną otwartością”. Nie trzeba ich przekonywać do zmiany, ponieważ oni jej pożądają, bo widzą w niej drogę do własnej wolności i spójności.

Różnica jest diametralna:

  1. Osoby „wyznaczone” pytają mnie: „Czego ode mnie chcecie?”
  2. Osoby „poszukujące” pytają: „Kim mogę się stać dzięki procesowi?”

Dla tych drugich proces rozwoju nie jest kosztem ani obowiązkiem. Jest inwestycją w ich największy kapitał, w nich samych. To praca w stanie flow, gdzie każda nowa informacja jest chłonięta, a każda metafora staje się kluczem do otwarcia nowych drzwi w ich biznesie.

Dlaczego wierzę w model Pull?

Moje doświadczenie jako trenera i stratega nauczyło mnie, że prawdziwa transformacja dzieje się tylko przy pełnej zgodzie serca i umysłu. Jako „Architekt” mogę dostarczyć plan, narzędzia i perspektywę, ale to klient musi chcieć zamieszkać w tym nowym, mentalnym budynku.

Rozwój typu Pull buduje:

  • Autentyczny autorytet, bo zmiana wypływa ze spójności, a nie z wyuczonych technik.
  • Odporność – rezylięcję, ponieważ kiedy sami decydujemy się na naukę, trudności stają się wyzwaniem, a nie przeszkodą. Wtedy łatwiej jest nam znaleźć sposoby, a nie powody.
  • Długofalowe ROI, ponieważ wiedza zdobyta z ciekawości zostaje z nami na lata, a wiedza narzucona paruje po pierwszym kwartale. ba, żeby tylko kwartale…

Refleksja dla Ciebie

Zanim zainwestujesz więc w kolejny proces rozwojowy, swój lub swojego zespołu, zadaj sobie jedno pytanie:

Czy to jest próba pchania sznurka, czy tworzysz przestrzeń, która magnetycznie przyciąga do wzrostu?

Zapraszam do świata, w którym rozwój przestaje być „projektem do domknięcia”, a staje się fascynującą podróżą ku pełnej mocy liderskiej.



Postaw mi kawę na buycoffee.to