Nie martw się cały dzień…
Ks. Jan Kaczkowski często powtarzał myśl, którą można streścić mniej więcej tak:
„Tylko nie martw się przez cały dzień. Wybierz sobie na to godzinę, a potem ciesz się życiem.”
To nie jest dosłowny cytat, lecz parafraza jego podejścia do życia, prostego, konkretnego i pozbawionego złudzeń, że lęku czy trudnych emocji da się całkowicie uniknąć. Można jednak przestać pozwalać im rządzić całym naszym dniem.
Martwienie się jako niekontrolowany proces
Większość z nas nie planuje martwienia się. Ono dzieje się jakby samo, między jednym zadaniem a drugim, w drodze do pracy, wieczorem zamiast odpoczynku. W efekcie tracimy nie tylko spokój, ale też energię decyzyjną i sprawczość.
Propozycja ks. Kaczkowskiego jest zaskakująco pragmatyczna. On radzi, aby nie wypierać martwienia się, tylko je ograniczyć. Nadać mu ramy. Godzina. Konkretna pora. A poza nią – życie, sens, głębia.
To podejście ma zaskakująco wiele wspólnego z… zarządzaniem.
Zarządzanie uwagą zamiast walki z chaosem
W zarządzaniu zespołami, projektami czy własnym czasem coraz częściej mówi się, że kluczowym zasobem nie jest czas, tylko uwaga. Jeśli pozwalamy, by była nieustannie rozproszona przez obawy i scenariusze „a co jeśli”, realnie sabotujemy realizację celów.
Wyznaczenie więc tej „godziny martwienia się” działa jak klasyczne narzędzie zarządcze albo metoda na oczyszczenie, metoda na spuszczenie powietrza. Dodatkowo:
- nadaje granice,
- porządkuje chaos,
- oddziela analizę ryzyka od działania.
Po tej godzinie nie chodzi o naiwne myślenie pozytywne, ale o świadomą decyzję – teraz działam w ramach tego, co kontroluję i na co mam wpływ.
Realizacja celów bez czekania na idealny moment
Tu pojawia się drugie ważne połączenie z realizacją celów i mitem idealnego momentu.
Czekanie, aż „będzie spokojniej”, „mniej stresu” albo „więcej pewności”, często jest tylko inną formą martwienia się rozciągniętego na cały dzień, tydzień, miesiąc, kwartał czy rok.
Jeśli jednak:
- wyznaczysz czas na obawy,
- nazwiesz realne ryzyka,
- zdecydujesz, co możesz zrobić tu i teraz,
to nagle okazuje się, że idealny moment nie przychodzi – on powstaje.
Nie dlatego, że wszystko jest poukładane, ale dlatego, że przestajesz odkładać życie i działanie na później. Tworzysz go.
Idealny moment to decyzja, nie okoliczność
W tym sensie myśl ks. Kaczkowskiego świetnie łączy się z podejściem do celów:
- nie eliminuj lęku całkowicie,
- nie pozwól mu jednak zarządzać całym dniem,
- podejmuj decyzje mimo niepewności.
To bardzo dojrzała filozofia działania i to ani heroiczna, ani infantylna. Zwyczajnie ludzka.
A potem… ciesz się życiem
Najbardziej rewolucyjna część tej myśli jest na końcu: „a potem ciesz się życiem”. Zauważ, nie „jak skończysz wszystkie projekty”. Nie „jak znikną problemy”. Nie potem, które zwykle nie nastaje, ale po tej godzinie martwienia się.
Bo życie nie zaczyna się po rozwiązaniu wszystkich spraw. Ono trwa równolegle do nich.
Być może najlepszym planem na dziś jest więc nie lepsza lista zadań, ale odważna decyzja, że nie oddasz całego dnia swoim obawom.
Przejmujesz kontrolę?


Najnowsze komentarze