Case Study – 7 miesięcy do wolności.
W dobie Instagrama i LinkedIna wydaje nam się, że markę osobistą buduje się u fotografa i copywritera. Nic bardziej mylnego. Prawdziwa marka osobista rodzi się w bólach, tam gdzie nikt nie patrzy, w głowie lidera, który ma odwagę przyznać: „Doszedłem do ściany”.
Chcę Wam opisać historię Marka (imię zmienione), Członka Zarządu w dużej strukturze, z którym pracuję od siedmiu miesięcy. To nie jest opowieść o sukcesie w jeden weekend. To kronika odzyskiwania siebie.
Początek – Człowiek za szybą (Miesiąc 1)
Marek przyszedł do mnie jako człowiek instytucja. Stanowisko, prestiż, gabinet. Ale w środku? Kompletne wypalenie i poczucie, że gra rolę, która go uwiera. Jego marka osobista była idealnie wyprasowana, ale martwa.
- Z czym przyszedł? Z lękiem, że jeśli pokaże swoją ludzką twarz, straci autorytet. Że lider musi być niezniszczalny.
- Problemem, który zdiagnozowaliśmy było to, że Zespół go szanował, ale mu nie ufał. Klienci go cenili, ale nie czuli z nim więzi.
Nasz proces – Burzenie murów (Miesiące 2–5)
Przez pierwsze miesiące nie zajmowaliśmy się postami w social mediach. Zajęliśmy się prawdą. To była rozciągnięta w czasie, momentami bolesna praca nad tym, by Marek przestał zarządzać, a zaczął przewodzić. Przeszliśmy przez etap samotności na szczycie, gdzie uczyłam go, że jako lider może, a nawet powinien mówić: „Nie wiem, poszukajmy rozwiązania razem”.
Zaczęliśmy wdrażać autentyczność w działaniu. Marek zaczął być obecny tam, gdzie wcześniej wysyłał asystentów. Zaczął słuchać nie po to, by odpowiedzieć, ale by zrozumieć.
Teraz – Lider, za którym chce się iść (Miesiąc 7)
Gdzie jesteśmy dzisiaj? Marek nie musi już udawać. Jego marka osobista buduje się sama poprzez jego obecność i sposób, w jaki podejmuje decyzje. Zespół stał się samodzielny, bo Marek przestał być ich hamulcem, a stał się ich wsparciem.
- Efekt: Ludzie w firmie przestali go unikać, a zaczęli szukać jego rady.
- Prawdziwy zysk (wskazał go sam Marek): Marek odzyskał czas. Robi to, co potrafi najlepiej, wyznacza kierunki, zamiast kontrolować każdy e-mail i każdy dokument.
Co przed nami? (Ostatnie 2 miesiące)
Mamy jeszcze 60 dni wspólnej drogi. Teraz czas na opakowanie tej zmiany. Dopiero teraz, gdy fundament jest solidny i autentyczny, zaczynamy pokazywać go światu na szerszą skalę. Bo teraz to, co Marek powie na zewnątrz, jest spójne z tym, co czuje w środku.
Dlaczego o tym piszę? Bo pracuję tylko z ludźmi, którzy chcą realnej zmiany, a nie tylko pozornej. Moja rola to bycie lustrem, w którym lider może zobaczyć swoje prawdziwe odbicie, takie bez filtra, za to z ogromnym potencjałem.
I mam pytanie do Ciebie, który to czytasz
Gdybyśmy dzisiaj zabrali Ci Twoje stanowisko, wizytówkę i biuro, to co zostałoby z Twojej marki osobistej, czy ludzie nadal wiedzieliby, kim jesteś i dlaczego warto Ci ufać?


Najnowsze komentarze