Nie chcę profesjonalnego ideału...
Nie chcę profesjonalnego ideału. Chcę człowieka z błędami na koncie, z trudnymi nawykami i bagażem doświadczeń. Chcę kogoś, czyje słabości mogę zrozumieć i zaakceptować, by wspólnie budować coś trwałego. Ale chcę też kogoś, kto z taką samą wyrozumiałością spojrzy na moje niedoskonałości…
Brzmi jak manifest HR?
Może.
Choć dla mnie, jako trenera, to fundament zdrowego biznesu.
W świecie wygładzonych profili i korporacyjnych masek, zapominamy o jednym, że wyniki dowożą ludzie, a nie ich wyidealizowane wyobrażenia.
Lekcja, która zabolała czyli z mojego notatnika trenerskiego
Jako trener często wchodzę do firm z misją „zmieńmy postawę zespołu”, „naprawmy komunikację”, „zróbmy z nich liderów”. I wiecie co? Czasem ponoszę porażkę.
Ostatnio pracowałam z kimś, kto miał ogromny potencjał, ale jego „blizny” z przeszłości takie jak lęk przed porażką i potrzeba absolutnej kontroli, stały się murem nie do przebicia. Mimo narzędzi, warsztatów i godzin rozmów, nie udało mi się zmienić tej postawy.
Czego mnie to nauczyło?
- Akceptacja to nie to samo co naiwność. Możemy zaakceptować czyjeś wady, ale tylko jeśli ta osoba chce z nimi pracować. Jako trener nie jestem czarodziejem, jestem nawigatorem. Jeśli ktoś nie chce chwycić za ster, łódź nie ruszy.
- Biznes to relacja dwustronna. To początkowe zdanie, rozpoczynające dzisiejszy wpis, mówi o identycznym postępowaniu ze mną. Jeśli ja daję przestrzeń na błąd, oczekuję, że druga strona nie będzie oczekiwać ode mnie nieomylności.
- Blizny to dowód walki. Wolę pracownika, który zaliczył upadki i wyciągnął wnioski, niż kogoś, kto twierdzi, że nigdy się nie pomylił. Ci pierwsi są autentyczni. Ci drudzy, niebezpieczni i utwierdzający się w swojej nieomylności.
Moja konkluzja na dziś
W pracy trenera najtrudniejszy moment to ten, w którym muszę odpuścić. Zrozumieć, że nie zmienię kogoś, kto woli trzymać się swoich starych mechanizmów obronnych niż zaryzykować rozwój.
Doceniajmy ludzi z „wadami”, którzy mają odwagę być prawdziwi. To z nich buduje się najsilniejsze zespoły. Ale pamiętajmy też o tym, że zrozumienie i akceptacja działają tylko wtedy, gdy płyną w obie strony.
A Wy?
Wolicie pracować?
Z ludźmi o nieskazitelnym, wyidealizowanym wizerunku, czy z tymi, którzy nie boją się przyznać do swoich zawodowych blizn?
- Zdjęcie wykonane przez narzędzie oparte na AI


Najnowsze komentarze