Nie chcę profesjonalnego ideału...

Nie chcę profesjonalnego ideału. Chcę człowieka z błędami na koncie, z trudnymi nawykami i bagażem doświadczeń. Chcę kogoś, czyje słabości mogę zrozumieć i zaakceptować, by wspólnie budować coś trwałego. Ale chcę też kogoś, kto z taką samą wyrozumiałością spojrzy na moje niedoskonałości…

Brzmi jak manifest HR?

Może.

Choć dla mnie, jako trenera, to fundament zdrowego biznesu.

W świecie wygładzonych profili i korporacyjnych masek, zapominamy o jednym, że wyniki dowożą ludzie, a nie ich wyidealizowane wyobrażenia.

Lekcja, która zabolała czyli z mojego notatnika trenerskiego

Jako trener często wchodzę do firm z misją „zmieńmy postawę zespołu”, „naprawmy komunikację”, „zróbmy z nich liderów”. I wiecie co? Czasem ponoszę porażkę.

Ostatnio pracowałam z kimś, kto miał ogromny potencjał, ale jego „blizny” z przeszłości takie jak lęk przed porażką i potrzeba absolutnej kontroli, stały się murem nie do przebicia. Mimo narzędzi, warsztatów i godzin rozmów, nie udało mi się zmienić tej postawy.

Czego mnie to nauczyło?

  1. Akceptacja to nie to samo co naiwność. Możemy zaakceptować czyjeś wady, ale tylko jeśli ta osoba chce z nimi pracować. Jako trener nie jestem czarodziejem, jestem nawigatorem. Jeśli ktoś nie chce chwycić za ster, łódź nie ruszy.
  2. Biznes to relacja dwustronna. To początkowe zdanie, rozpoczynające dzisiejszy wpis, mówi o identycznym postępowaniu ze mną. Jeśli ja daję przestrzeń na błąd, oczekuję, że druga strona nie będzie oczekiwać ode mnie nieomylności.
  3. Blizny to dowód walki. Wolę pracownika, który zaliczył upadki i wyciągnął wnioski, niż kogoś, kto twierdzi, że nigdy się nie pomylił. Ci pierwsi są autentyczni. Ci drudzy, niebezpieczni i utwierdzający się w swojej nieomylności.

Moja konkluzja na dziś

W pracy trenera najtrudniejszy moment to ten, w którym muszę odpuścić. Zrozumieć, że nie zmienię kogoś, kto woli trzymać się swoich starych mechanizmów obronnych niż zaryzykować rozwój.

Doceniajmy ludzi z „wadami”, którzy mają odwagę być prawdziwi. To z nich buduje się najsilniejsze zespoły. Ale pamiętajmy też o tym, że zrozumienie i akceptacja działają tylko wtedy, gdy płyną w obie strony.

A Wy?

Wolicie pracować?

Z ludźmi o nieskazitelnym, wyidealizowanym wizerunku, czy z tymi, którzy nie boją się przyznać do swoich zawodowych blizn?

  • Zdjęcie wykonane przez narzędzie oparte na AI


Postaw mi kawę na buycoffee.to